Avatar

Ostatnie wypowiedzi na forum:

  • 06-04-2022

    Chciałabym wszystkim podziękować z całego serca za wsparcie, za pomoc i rady. Od samego początku choroby babci mogłam na Was liczyć, każde moje pytanie nigdy nie zostawało bez odpowiedzi. Dziękuję Wasm za tę siłę. Babcia powolutku odchodzi, saturacje ma już poniżej 60%. Jest spokojna, myślę że szczęśliwa, nic jej nie boli, odchodzi w poczuciem że wszystko domknęła. W momentach kiedy jeszcze lekko się ocknęła mruczała "dziękuję" ❤️ i "nie chce tego do nosa ????"- czyt. Wąsy z tlenem. Myślę że nadchodząca śmierć babci wszystkich nas do siebie zbliżyła. I jakby kiedyś na mój post trafiła osoba w podobnej sytuacji, która wie, że bliski nie ma już szans na dalsze leczenie, jest zagubiona, pozwolę wobie napisać kilka rad. W momencie kiedy wyczerpują się metody leczenia i zbliżajcie się do końca, pozwólcie umierającemu na wszystkie uczucia, nie bierzcie do serca przykrych słów, jemu jest ciężko. Bądźcie blisko, tak żeby ten człowiek nie czuł się sam. Pomóżcie pozałatwiać ostatnie sprawy, spełnić zachcianki, zorganizować ostatnie spotkania rodzinne. Nie bójcie się rozmów o śmierci, jeśli wasz bliski chce o niej rozmawiać, rozmawiajcie. To jego i was będzie oswajać ze śmiercią. Jeżeli wasz bliski chce, pozwolcie mu zaplanować strój do trumny, może omówić ważne kwestie związane z pochówkiem. Zadbajcie o to żeby nic nie bolało, chodź tu pewnie pokieruje cudnie hospicjum domowe czy stacjonarne. Ustalcie z bliskim gdzie chce być do końca, czy ma potrzebę rozmowy z księdzem, jak postepować w razie nagłego pogorszenia np. krwotoku - wzywać pogotowie czy nie. Nie płaczcie przy nim, to Wy macie wspierać ukochaną osobę, a nie ona Was. Moja babcia odcięła się w którymś momencie od siostry, która płakała jej w słuchawkę kwitując, że nie ma już siły wspierać gdy to ona umiera. Uszanujcie wolę umierającego np. moja babcia w środę gdy była jeszcze w miarę pełni świadoma poprosiła żebym przyjechała ostatni raz ze swoją córką. Zebrała wszystkie swoje siły by z nią porysować, porozmawiać, a potem leżeć i jeść suszone owoce. Potem babcia poprosiła mnie żeby moja córka już nie przyjechała bo nie chciała by ubił się jej w pamięć obraz umierającej prababci. Umieranie idzie stopniami. Najpierw więcej człowiek śpi, coraz mniej jest aktywny, nie wstaje z łóżka. Zmęczenie postępuje, oczy robią się szkliste, nieobecne. Oddech staje się płytszy, jest lekko rzężący. Ale to nie boli i nie przeszkadza, to tylko źle brzmi dla nas. Umierający nie ma z tym problemu. Gdy saturacja spada mogą pojawiać sie halucynacje. Dziwne rozmowy czy spostrzeżenia. Agonia jest indywidualną sprawą i nie wiadomo ile będzie trwać.

    cały wątek

  • 06-04-2022

    Chciałabym wszystkim podziękować z całego serca za wsparcie, za pomoc i rady. Od samego początku choroby babci mogłam na Was liczyć, każde moje pytanie nigdy nie zostawało bez odpowiedzi. Dziękuję Wasm za tę siłę. Babcia powolutku odchodzi, saturacje ma już poniżej 60%. Jest spokojna, myślę że szczęśliwa, nic jej nie boli, odchodzi w poczuciem że wszystko domknęła. W momentach kiedy jeszcze lekko się ocknęła mruczała "dziękuję" ❤️ i "nie chce tego do nosa ????"- czyt. Wąsy z tlenem. Myślę że nadchodząca śmierć babci wszystkich nas do siebie zbliżyła. I jakby kiedyś na mój post trafiła osoba w podobnej sytuacji, która wie, że bliski nie ma już szans na dalsze leczenie, jest zagubiona, pozwolę wobie napisać kilka rad. W momencie kiedy wyczerpują się metody leczenia i zbliżajcie się do końca, pozwólcie umierającemu na wszystkie uczucia, nie bierzcie do serca przykrych słów, jemu jest ciężko. Bądźcie blisko, tak żeby ten człowiek nie czuł się sam. Pomóżcie pozałatwiać ostatnie sprawy, spełnić zachcianki, zorganizować ostatnie spotkania rodzinne. Nie bójcie się rozmów o śmierci, jeśli wasz bliski chce o niej rozmawiać, rozmawiajcie. To jego i was będzie oswajać ze śmiercią. Jeżeli wasz bliski chce, pozwolcie mu zaplanować strój do trumny, może omówić ważne kwestie związane z pochówkiem. Zadbajcie o to żeby nic nie bolało, chodź tu pewnie pokieruje cudnie hospicjum domowe czy stacjonarne. Ustalcie z bliskim gdzie chce być do końca, czy ma potrzebę rozmowy z księdzem, jak postepować w razie nagłego pogorszenia np. krwotoku - wzywać pogotowie czy nie. Nie płaczcie przy nim, to Wy macie wspierać ukochaną osobę, a nie ona Was. Moja babcia odcięła się w którymś momencie od siostry, która płakała jej w słuchawkę kwitując, że nie ma już siły wspierać gdy to ona umiera. Uszanujcie wolę umierającego np. moja babcia w środę gdy była jeszcze w miarę pełni świadoma poprosiła żebym przyjechała ostatni raz ze swoją córką. Zebrała wszystkie swoje siły by z nią porysować, porozmawiać, a potem leżeć i jeść suszone owoce. Potem babcia poprosiła mnie żeby moja córka już nie przyjechała bo nie chciała by ubił się jej w pamięć obraz umierającej prababci. Umieranie idzie stopniami. Najpierw więcej człowiek śpi, coraz mniej jest aktywny, nie wstaje z łóżka. Zmęczenie postępuje, oczy robią się szkliste, nieobecne. Oddech staje się płytszy, jest lekko rzężący. Ale to nie boli i nie przeszkadza, to tylko źle brzmi dla nas. Umierający nie ma z tym problemu. Gdy saturacja spada mogą pojawiać sie halucynacje. Dziwne rozmowy czy spostrzeżenia. Agonia jest indywidualną sprawą i nie wiadomo ile będzie trwać.

    cały wątek

  • 02-04-2022

    Antydepresanty włączone, morfina w tabletkach na wszelki. Babcia głównie śpi, jak nie śpi mówi jakby była lekko pijana, splątana. Oczy ma mętne, nieobecne. Opowiada dużo o tym co było. Wskazuje ostatnie miejsca gdzie ma być sprzątnięte . Ogląda się w lusterku i mówi zadowolona "nie jest tak źle, z resztą, pomalują mnie". Powoli zbliżamy się do końca.

    cały wątek

  • 25-03-2022

    Tak się znowu tu wygadam czy wypiszę. Babcia jeszcze żyje. Jest leżąca. Dokuczają jej krwotoki z nosa. Ma poziom płytek krwi 17 tyś. Jest poniżej krytycznej. Onkolog chce walić chemie bo "widzi szanse", a ja mam do niego żal że daje złudną nadzieję mojej mamie i babci. Że zmusza babcie by co tydzień jeździła do szpitala tylko po to by usłyszeć"ma Pani za niskie płytki, spróbujemy za tydzień". Plus zestawik zastrzyków "na płytki" do domu. A wycieczka do szpitala kosztuje babcie dużo energii, odsypia ją cały dzień. Jednocześnie pielęgniarka z hospicjum przygotowywuje nas mentalnie na możliwość wystąpienia masywnego krwotoku. Uśmiech do babci jest. Codzienne rozmowy o pierdołach są. Aczkolwiek psychicznie jest to ciężkie. I tak jak Pan Tomasz radził, włączamy babci cichaczem antydepresanty. I spełniamy wszystkie babci zachcianki. Mamy przyzwolenie na olanie diety cukrzycowej. Od tak wylew żali od wnuczki.

    cały wątek

  • 04-03-2022

    W momencie kiedy babcia jest w pełni świadoma, nie będziemy robić nic w brew jej woli. Babcia raczej nie ten typ człowieka co uważa że antydepresanty = psychol, zwłaszcza że czy ja czy mama stosujemy tego typu leki. Dziś ma już dobry humor. Mówi że po płakaniu jej lepiej. Generalnie wstąpiła w nią dzisiaj energia. Mówi że dobija ją moment kiedy ma zaplanowane wizyty lekarskie, badania czy odwiedziny rodziny i znajomych. Dziś kilka razy powtórzyła że jest szczęśliwa, że jest jej dobrze i tylko te słabe nogi jej przeszkadzają. Mam nadzieję że to nie jednodniowy zastrzyk enegii.

    cały wątek