Avatar

O mnie

Cześć dziewczyny,

Bardzo Was proszę o poradę, jakieś wskazówki...jak to z Waszego doświadczenia wynika.

Opiszę w skrócie swój problem. Jestem posiadaczką mutacji genu BRCA1, pozostaję pod opieką Centrum Onkologii -  Genetyki w Gliwicach.

Jestem po profilaktycznym usunięciu narządu rodnego. Jakieś pół roku temu wykryłam u siebie guzek, zgłosiłam to podczas badania. Wówczas guzek, podczas USG został sklasyfikowany jako zmiana łagodna 4mm. Ostatnio w ciągu dosłownie kilku dni zmiana zaczęła rosnąć, boleć, pierś w pobliżu zmiany zrobiła się gorąca i czerwona. Szybko udałam się do poradni genetycznej w Gliwicach, wizyta trwała 5min....Pani doktor zeknęła na pierś i powiedziała, że jest to czyak. Dostałam skierowanie na Izbę Przyjęć do jakiegokolwiek szpitala. Pani doktor stwierdziła, że trzeba to naciąć i tyle.

No i się zaczęło. Pojechałam do szpitala w Katowicach, tam wielkie zdziwienie o co chodzi i czemu dostałam skierowanie do izby przyjęć. Lekarka dyżurna - chirurg zasugerowała dobitnie, że co ja robię w Izbie Przyjęć, jak można pacjętkę z mutacją,zmianą w piersi wysłać na izbę przyjęć. Drugie pytanie Pani doktor to, czy miałam biopsję z tej zmiany ostatnio lub przez te pół roku od wykrycia..nie miałam,czy zrobiono mi USG z tej zmiany- ostatnio nie zrobiono. Pani doktor z genetyki nawet mnie nie zbadała! Nie zbadała węzłow, no kompletnie nic. Ja zupełnie nieśwadoma sytuacji dowiedziałam się od Pani chirurg, że to przecież może być guz zapalny nowotworowy, najgorszy z mozliwych itd. Nie wiedziałam nawet o istnieniu takiego guza..Dowiedziałam się, że absolutnie żadne nacinanie bez posiewu,badania nie może być zrobione. Wykonano mi na tej Izbie Przyjęć USG, przyszedł drugi lekarz - wniosek czyrak lub guz zapalny, którego nie mozna wykluczyć. Dostałam Augmentin i skierowanie do poradi chirurgicznej..i zostałam z tym sama, nie wiedziałam co począć. Pierś bolała niemiłosiernie, guz pod skórą pulsował, zaczerwienienie na pół piersi.

Postanowiałam wrócić do poradni genetycznej w Gliwicach, w końcu to oni od lat mnie prowadzą. Na szczęście rafiłam na inną lekarkę i tu już zupełnie inne podejście, badanie dokładne wezłów, guza itd. Skierowanie na USG (pilne,będę miała w poniedziałek),badania krwi i tego samego dnia znowu genetyka plus konsultacja chirurgiczna. Jestem totalnie załamana, bo ta zmiana pół roku temu miała 4mm a teraz ma 2,5cm. Moje pytanie brzmi:

1. Co sądzicie o pierwszej pani dr.z Poradni Genetyczej, bo dzięki niej przez kolejny tydzień byłam bez jakiejkolwiek pomocy, planu działania i kompletnie zagubiona, trafiło to akurak na te wolne dni Wszystkich Świętych..

2. Zaczerwienienie i opuchlizna się zmniejszyły po antybiotyku-czy to pozytywne rokowanie, że jednak rzeczywiście to po prostu ropień?

Za wszelkie uwagi i rady z gury dziekuję.