Avatar

Ostatnie wypowiedzi na forum:

  • 21-12-2013

    U mnie trwala z 20 minut, znieczulenie, a potem kilkanaście strzałów, tzn. Lekarz poruszał w roznych kierunkach tą igłą, która tkwila w cycku i pobierał materiał z roznych częściach guza. Nie bolało, tylko znieczulenie było trochę nieprzyjemne. Opatrunek mialam sobie zdjąć na drugi dzien. Po 3 tygodniach, po diagnozie, wycięto mi guza z kanałem biopsji i 5 wartownikow.

    cały wątek

  • 04-10-2014

    No i przyszło na mnie, żeby sie wpisać w tym wątku..... Wyrżnęli mi jajniki 22 września, żebym właśnie mogła brać IA - Clarzole. Po zatorowości płucnej nie mogłam łykać Tamoxifenu, a że gad był wysoce hormonozależny, to było w zasadzie jedyne wyjście.... No więc grzecznie łykam od 3 dni, do tego zastrzyk przeciwzakrzepowy i heja;-) Jak narazie wszystko ok, oby tak dalej i oby to wszystko mialo sens, bo w sumie chemię przerwałam 20 maja, bo ze względu na zatorowość wylądowałam na eRce kardiologicznej,, nie wzięłam trzech ostatnich dawek Paxitcselu (z 12), potem zastanawiali się czy dać mi radioterapię, no alleluja - dali, skończyłam 8 sierpnia a dopiero kilka dni temu jajniki i jajowody poszły do słoika... Oczywiście deprecha i strach się pojawiają i znikają, już się zastanawiam, czy nie udać się ponownie do psychiatry po antydepresanty, ale onkolog zalecił odczekać dwa tygodnie i się obserwować, czy któraś z Was, Dziewczynki, bierze jakieś psychiczne wspomagacze, czy radzicie sobie bez tego? Nie chcę się dołować i wiecznie rozmyślać o przerzutach i śmierci, no ale mi się samo myśli:-/..... Pewnie powinnam czymś się zająć, ale ciężko się do czegokolwiek zmobilizować.... Wiecznie ta niepewność. Czlowiek myślał, że jak skończy leczenie to będzie już cały happy, a tu takie rzeczy.....

    cały wątek

  • 02-10-2014

    :-) Dzięki!

    cały wątek

  • 02-10-2014

    Hej. 10 dni temu usunęłam jajniki i jajowody, teraz biorę IA (dziś zaczęłam). Mam 43 lata, dziad hormonozależny, ale nie mogłam brać Tamosia ze względu na przebytą zatorowość płucną podczas chemii. Zdecydowalam sie na zabieg po konsultacjach z trzema onkologami. Zabieg lalaroskopowy, w Szczecinie, po 48h wykopują do domu;-) Mam nadzieję, że wszystko już jest w porządku i pomału zacznę o tym wszystkim zapominać..... Psycha mi jeszcze trochę siada, jest strach, ale wierzę, że wszystko się poukłada i moje tableteczki (Clarzole) nie dadzą mi za bardzo popalić;-)

    cały wątek

  • 13-08-2014

    Bibi! Jak masz skierowanie to ruszaj na rehabilitację! Ja dopiero od lekarza z rehabilitacji dowiedziałam sie, że trzeba ja rozpoczynac jak najwcześniej a ja pojawiłam sie ponad rok od zakończenia leczenia (radio)! I tak jeszcze w kolejce do lekarza poczekasz, a potem kolejka na zabiegi... Dzięki, Dziubas!:-) Skierowanie już mam, więc teraz trzeba ruszyć, żeby się poumawiać. Kurcze, gardło boli dalej, mam nadzieję, że w końcu zacznie to wszystko powoli się normować......

    cały wątek