Avatar

Przebieg choroby

Kwiecień 2013-zaswędziała mnie lewa pierś,przejechałam tam ręką i coś wyczułam,jakby guz? Koleżanki pocieszyły mnie,że jak coś pojawia się nagle,to musi być tylko cysta.,przecież w grudniu badała mnie palpacyjnie ginekolożka i nic nie wyczuła.Czekam do maja,po okresie nic się nie zmienia. W miarę spokojna idę do lekarza myśląc,że to jednak cysta,ewentualnie zmiana łagodna,którą trzy razy miała wycinaną moja mama, a to przecież nic takiego?! Po usg lekarka kieruje mnie natychmiast do kliniki chorób piersi na konsultację. Już wiem,że to nie cysta,tylko guz,ale nadal jestem nastawiona optymistycznie,sama nie wiem dlaczego,bo jestem urodzoną pesymistką.:przewraca_oczy:

Czerwiec 2013 -zrobiono ponownie usg obu piersi,w obu są cysty,w lewej guzek 1,2 x 1,08 cm,birads 4b.Węzły chłonne wydają się czyste. Od razu (z zaskoczenia-i dobrze,bo nie zdążyłam się bać) wykonano też biobsję gruboigłową. Pytam się lekarza, jakie są szanse,że to nie rak- 50 na 50. Zaczynam się trochę niepokoić.:stres:  Za parę dni wyniki: rak inwazyjny przewodowy, G 3, hormonozależny-Er 80%, PgR 85%, Ki 67 -70-80%, her 2-negatywne. Jeszcze nie wiem,co to znaczy, choć lekarz oświadcza,że g 3 i wysokie Ki 67 pokazują,że rak szybko rośnie i jest agresywny. Daje mi 80% szans na wyleczenie,to chyba dużo? Nie chcę płakać,ale łzy same lecą. Zalecona jest chemioterapia przedoperacyjna, operacja oszczędzająca,radioterapia i leczenie antyhormonami. Dużo tego... Za niecałe 2 tygodnie jestem w szpitalu,mam pierwszą w życiu mammografię ( w lewej piersi potwierdzenie raka,w prawej birads 4, mikrozwapnienia,które mam obserwować), usg jamy brzusznej-w porządku,prześwietlenie płuc-bez zmian, wcześniej zrobiona scyntygrafia kości również nie wykazała przerzutów, echo serca-dobre. Ufff....chociaż tyle!(:D Na drugi dzień mam założony port i wycięte 4 wartowniki (bez przerzutów). Potem ciągle zbiera mi się chłonka,jeżdżę co 3 dni na ściąganie,jest infekcja,ląduję na parę w szpitalu,antybiotyk,który kończę brać tuż przed pierwszą chemią. Niepokoi mnie prawa pierś,więc mam wykonany rezonans magnetyczny,birads2,hmm...:mysli:
Lipiec 2013-zaczynam chemię. :blee:W ramach badań klinicznych dostaję 12 nab-paklitakseli we wlewach cotygodniowych,potem 4 EC co trzy tygodnie. Początki obiecujące,dokuczają tylko bóle głowy. Potem coraz gorzej, słabe serce,kołatania,przyspieszony puls,bezsenność,nudności itd. Pod koniec słabe wyniki krwi,ląduje w szpitalu,kroplówki wzmacniające.Najważniejsze,że leczenie działa,guz powoli zmniejsza się.Chemię kończę 10.12.2013 i jestem przeszczęśliwa,udało mi się przetrwać! Na Swięta będę miała apetyt i dobre samopoczucie! :radocha:

Grudzień 2013-rozmowa przedoperacyjna. Przekonuję lekarza do obustronnej mastektomii,mam małe piersi,więc efekt kosmetyczny i tak nie byłby ciekawy,niepokoją mnie też te mikrozwapnienia w drugiej piersi. Lekarz mnie zaskakuje-będzie podskórna mastektomia z jednoczasową rekonstrukcją obu piersi.I nie będzie radioterapii! X(

Styczeń 2014-operaja odbywa się bez powikłań, choć bolało okrutnie.Muszę nosić przez 3 miesiące specjalny stanik,ale to nic. Rak wycięty!:hura: Za niecały tydzień wyniki- guz zmniejszył się do 4 mm, ale okazało się że była też duża zmiana przedinwazyjna-5,5 cm. Jestem w lekkim szoku,żadne badanie tego nie wykryło!:szok:

Zaczynam łykać tamoxifen i myślę,że będzie dobrze...Trzymajcie kciuki! :prosi: