Avatar

Ostatnie wypowiedzi na forum:

  • 13-01-2011

    Od trzech lat brak mi sportu....bardzo brak. Gralam w tenisa nawet w zimie jak termometr pokazywal na krytym korcie 5 st, lub 30 w cieniu....zawsze fajnie bylo i to 2 razy w tygodniu....i obowiazkowo deska w zimie....basen jak byl to plywalam....Teraz jest zle, bo tenis i deska odpadly...nawet sprzety sprzedalam zeby nie draznily...na narty juz za pozno na przypominanie przez kolana.....cwiczenia bardziej intensywne arytmie powoduja....z rehabilitacji na onkologii, ostatnio mnie pogonili bo bali sie ze jakiego zawalu dostane...zostaje basen, tylko na chlor jestem uczulona...na dluzsza mete odpada, przez ten basen ozonowany pol roku brodawczaka na piecie corki leczylam....odpada. Doradzcie co moge sportowo robic z kaprawymi kolanami, zwichnietym kregoslupem, lekkim obrzekiem prawej dloni, a ja praworeczna....bo zal mi dupe sciska.....

    cały wątek

  • 13-01-2011

    Mimo wszystko jestem za celowana pomoca....mloda niech idzie do mlodej ...bo jest bardziej wiarygodna, przez podobny etap doswiadczen, przezyc...lekow. To nie moze byc ...ZAMIAST, bo ta Pani ma z grafiku dyzur. Pani 60-70 letnia, mimo swoich doswiadczen zyciowych jest osoba dla mlodej ktorej sie udalo. Jak chcemy nowa komorke kupic to nie zaciagniemy rady u babci tylko u corki.... tak to dziala, postep technologi, dokonan medycyny. Pokolenia sie nie przeskoczy. A dlaczego mimo checi mlode nie moga dopchac sie do klubow....wlasnie przez dzialaczki ktore nie chca zmian bo ich nie rozumieja, nie chca, maja dozywotnio zapewnione przez doswiadczenie w tej dzialalnosci...

    cały wątek

  • 13-01-2011

    Krysiu bardzo Cię cenie, i dyskusje ktore zaczynasz, bo to sa nareszcie dyskusje duzo dobrego robia dla wszystkich i ochotniczek i chcacych pomagac bez przeszkolenia. Przedstawie moje wlasne doswiadczenia. Na chirurgii lezalam dzieki Oddzialowej tylko z rakiem piersi. Oddzialowa zadala pytanie, czy chcemy, zeby przyszla ochotniczka, wszystkie cztery Panie, w tym ja, wyrazilysmy zgode. Lezalam na przeciwko drzwi wejsciowych do sali, lezalam z klinem pod reka, mam usuniete wezly, operacje oszczedzajaca. Pani przyszla i zadala pytanie czy moze porozmawiac tak, bylysmy przeciez na wizyte przygotowane. Ochotniczka podeszla do pierszego lozka, porozmawiala, mnie ominela, podeszla do trzeciego porozmawiala, podeszla do czwartego porozmawiala i wyszla. Dla mnie bylo to traumatyczne doswiadczenie, poniewaz nie wiedzialam czy jestem Amazonka...wlasciwie dopiero jak weszlam na dluzej na to forum to dowiedzialam sie, ze mam takie same prawa jak kobiety po mastektomii, moge tez nazywac sie Amazonka. Wizyta tej Pani nie wiem na ile pomogla moim wspollezacym Paniom, ale mi zrobila wielka szkode, poczulam sie gorsza, mniej wazna, nijaka. Dla mojego stanu ducha zaraz po operacji bylo to zle doswiadczenie, lepiej zeby ta Pani nie przychodzila. Mniej zlego by sie stalo... Jak usunieto mi dreny zaczelam rehabilitacje na reke w CO, rehabilitacja jest doslownie obok klubu Amazonek, codziennie przez dwa tygodnie. Podczas przerw miedzy zajeciami z psychologiem, cwiczeniami Panie duzo starsze, lgnely do mnie, wiadomo gadula pocieszajaca....mloda i taka optymistyczna z usmiechem. Moglam pomoc to pomagalam, nie uwazalam tego za cos szczegolnego, dla mnie to normalne. Bylam u Amazonek, bo caly klub zreszta piekny, nowa przybudowka, odrozniajacy sie od CO.....z ciekawosci. Panie mocno zaklopotane sie poczuly... wyszlam. Za pare miesiecy wrocilam znowu na rehabilitacje, znowu dwa tygodnie, mialam duzo czasu miedzy zabiegami. Wchodzilam do Amazonek, z checia pomocy, ze mimo ze nie mam przeszkolenia to moze jakas mloda chce pogadac to sluze pomoca.... Bylam juz po leczeniu, z pokora, bylam juz po raku...Panie nie byly zainteresowane. Wiem, Krysiu... ze o tym wiesz, chcialabys to zmienic, ale w kazdym klubie nie dasz rady zmieniac...sciana. Nie zrobilam kursu, bo wiem, ze ta trauma ze szpita widocznie gdzies w srodku tkwi....z przekory....nie wiem...i juz to nie jest wazne. Tu na forum byly i sa osoby ktore moge wesprzec....widocznie dane mi bylo tym pojedynczym pomagac, wspierac nie z przeszkolenia, a z serca. Strasznie to trudne wszystko.....mozna anonimowo, czasami samo zycie daje trudne wybory...daje sile aby pomagac. Mimo wszystko jestem za celowana pomoca....mloda niech idzie do mlodej ...bo jest bardziej wiarygodna, przez podobny etap doswiadczen, przezyc...lekow.

    cały wątek

  • 11-01-2011

    Krysiu tworzymy grupe samopomocy.....czyzby ? Po pierwsze w szpitalu dzien, dwa po operacji przyszla wolontariuszka, podeszla do trzech pan po mastektomii, mnie szerokim lukiem ominela....miedzy innymi to spowodowalo, ze kursu na wolontariat nie ukonczylam. Bez kursu staram sie pomagac, jak tylko moge. Zaproponowalam Ali, ze jak mloda bedzie potrzebowala rozmowy sluze wsparciem. Ale nie mam kursu ukonczonego wiec nie moge. Uwazam, ze wolontariat powinien byc celowany. Nie powinna to byc przypadkowa wizyta. Moj maz inaczej podszedl emocjonalnie do choroby tesciowej, swojej matki ( 70 lat) inaczej do mojej ( 40 lat). Zaraz po operacji nie chcialam rozmawiac z leciwymi paniami bo inna jest ich sytuacja zyciowa inna moja. Teraz wiem, ze ja to stara baba bo dziecko odchowane, ale te dziewczyny, niestety jest ich coraz wiecej, co w domu zostawily malenstwa, lub jeszcze nawet malenstwa nie maja. Po drugie wczoraj prosilam o wsparcie, ze chce mi sie ryczec.....chwili zrozumienia, bez oceniania.....wsparcia nie dostalam....wiec to forum jest pudelkiem dla kobiet po raku piersi....i na dzien dzisiejszy....co bedzie jutro nie wiem....dziekuje za olanie, to tez uczy.....sarkazmu. Nie musze byc lubiana to tez wiem, pretensji nie mam. Bo dla mnie wolontariat to wsparcie na kazdym mozliwym poziomie. Ps. odpisywalam na post Krysi, piszac nie wiedzialam co agawa napisala, zgadzam sie z agawa wiec nic juz nie bede dopisywala.

    cały wątek

  • 09-01-2011

    Nie zastanawialam sie dlugo co moge zrobic... jak padla propozycja pomocy Magdzie Prokopowicz w konferencji prasowej zrobilam to...nawet Polcie w kampanie wciagnelam....wiec czasami wystarczy tylko wlasny czas poswiecic bez jakis nakladow finansowych....a to kazdy moze zrobic. Wychowujac dzieci tez mozemy duzo zrobic, moja corka chodzila u WOSP z puszka, mimo przeziebienia....a pozniej zapalenia pluc, zebrala najwartosciowsza puszke. Wiedzialam ze zdrowiem chwilowym przyplaci, a mimo to pozwolilam, to jest kapital na reszte zycia....mozesz cos zdrobic to zrob to....poprostu zrob i tyle.

    cały wątek