Avatar

Ostatnie wypowiedzi na forum:

  • 28-09-2018

    Biorę xelodę od stycznia 2018r.-przerzuty do płuca prawego (guz 4x3x2cm.).Ostatni wynik TK wrzesień 2018r.-brak progresji,guz nadal aktywny,onkolog uznał wynik za zadowalający.Myślałam ,ze po takim czasie guz zniknie...zapowiada się chyba długie leczenie ,onkolog sugeruje 7-lat,przyznam,że taka perspektywa mnie przeraża.W lipcu miałam zatorowość płucną spowodowaną najprawdopodobniej skutkami ubocznymi xelody.:

    cały wątek

  • 06-01-2017

    Jestem po przerzucie srodpiersia-podano mi 42 iniekcje taxolu w odstępach 7 dni.rezultat zaskakujący po 9 chemiach z palitaxelu guzy zniknęły potwierdziło to badanie PET-musiałam jeddnak kontynuować przyjmowanie chemi-jestem juz prawie 5 lat po zakończonym leczeniu

    cały wątek

  • 26-05-2012

    ....zadzwoniłam do swojego onka i oczywiście spytałam o nawrót choroby ,który mnie bardzo nurtował...był troche zakoczony....stwierdził,że nie chciał mnie zdołowac -musiał udzielic takiej informacjii gdyz podczas kolejnych nawrotów choroby pacjenci róznie reagują....na razie nie mysle o chorobie wczoraj byłam u fryzjera pierwszy raz od roku-ciesze sie nową fryzurką a co będzie dalej jedyny Bóg wie....buziaczki

    cały wątek

  • 20-05-2012

    dziewczyny najwazniejszy w naszej chorobie jest spokój i równowaga psychiczna...czasami ciężko wiem z doświadczenia ale moge podzielic sie wspaniałą wiadomościąrok temu dokładnie 17.05.2011r.dowiedziałam się całkiem przypadkowo o przerzucie do śródpiersia(miałam prawie trzy lata spokoju-licząc od mastektomii)guz był niemały 2.2x18x8 w tym kilka mniejszych na lewym płacie płuca-dla mnie fatalna wiadomość...długo nie mogłam sie pozbierac psychicznie,lęk płacz,straszna rozpacz(sama wychowuje córke-11lat-i świdomość o nawrocie całkowicie mnie sparaliżowała)Od razu zadzwoniłam do swojego onka był zaskoczony ale za 3 dni miałam podana chemię Taxol w odstepach cotygodniowych.Po 9 wlewach miałam robiony PET w Bydgoszczy-zmiany zniknęły,lekarz niedowierzał,kolejne chemie znów PET-wynik ten sam-brak guza,kolejne chemie a było ich 42szt.kolejny PET-wynik ,,brak czynnej choroby nowotworowej w badaniu PETCT.Trzy dni temu dostałam wypis ze szpitala-,,całkowita trzykrotna remisja choroby potwierdzona badaniem PETCT,,-warto było walczyc -upadac i podnosic sie w czasie trwania choroby ,czasami były chwile beznadzieji...totalne załamanie związanie z leczeniem fatalnymi skutkami chemii,musiałam jeszcze wspierac córkę,pomagac w nauce(ma rewelacyjne wyniki w nauce-najdrozszy mój skarb)choc czasami sama potrzebowałam pomocy chociazby wsparcia psychicznego....Jedyną myslą do której stopniowo staram sie przyzwyczaic i zaakceptowac to informacja od mojego onka,że choroba wróci...straszne....jeszcze nie oswoiłam sie z tą myslą ...ale pocieszające jest to iz ponoc jestem w 3% pacjentów u których nastąpiła całkowita remisj...jestem zagadką dla lekarzy...ogólnie jestem wysokomarkerowa(marker nie świadczy o rozwoju choroby nie jest miarodajny-ostatnio marker spadł z 52 na 37....nigdy nie miałam takiej wartości....Jestem przykładem ze nawet z przerzutami mozna wygrac najwazniejsza jest psychika,wsparcie które znalazłam niekiedy na tym portalu....nie mozna myslec negatywnie choc czasami sa chwile załamania....Trzeba wierzyc głeboko,że musi byc dobrze....pozdrawiam wszystkie walczące po raz kolejny z choroba trzeba wierzyc byc czujnym a napewno rezultat zostanie osiągnięty...buziaczki

    cały wątek

  • 16-10-2011

    Dołanczam do Wasod maja szprycują mnie Taxolem co tydzień,czasami mam juz dość...po 9 chemii guz całkowicie zginął (bardzo dobra chemia nowej generacji)mam te same objawy co Wy....na drugi dzień jestem bordowa (sterydy)ogólnie pierwsze wlewy bardzo dawały mi w kość...tak poniewierały,że lądowałam z płaczem w łózku...bóle stawów,kości..dretwienie kończyn (palce rak i nóg)na szczescie chyba organizm już sie przyzwyczaił i dolegliwości się zminimalizowały tzn.miewam stany jak przy grypie...nie czekam az mnie całkowicie ,,rozwali,,biorę coś przeciwbolowego...funkcjonuje normalnie....troche na zwolnionych obrotach,słaba...ale daje rade...któras z Was wspomniała,że była leczona Taxolem 1,5 roku u mnie tez pewnie bedzie taki maraton...a cały czas sie łudziłam ,że zdecydowanie krócej potrwa leczonko...

    cały wątek