Avatar

Ostatnie wypowiedzi na forum:

  • 20-09-2017

    Bardzo dziękujemy Tomasz Przed nami jeszcze konsultacje, mam nadzieję że z Twoimi radami też nam się jakoś uporządkuje ten mętlik w głowie.

    cały wątek

  • 20-09-2017

    No tak, dziewczyny (i Tomaszu ) mama ma 47 lat i tak sobie gdybamy, że być może już w czasie diagnozy miała niewykryte mikroprzerzuty (nikt z lekarzy nie pokusił się, żeby rok temu zrobić scyntygrafię czy pet, a my w amoku działań i przy pierwszej naszej styczności z taką chorobą ufałyśmy naszemu lekarzowi i nie drążyłyśmy tematu na własną rękę). A czytałam, że przerzuty nie poddają się tak łatwo hormonoterapii (piersi są, przynajmniej tak jest w wynikach ostatniej mammografii, czyste). Choć oczywiście nie mam na ten temat takiej wiedzy jak Ty, Tomaszu. A apropo leczenia - co sądzicie o nowym leku - rybocyklib? Ostatnio pani doktor wspomniała nam o nim, na naszej amazonkowej stronie jest też artykuł o nim... może coś się w tym temacie zaczęło dziać? Co prawda lek jest przeznaczony tylko dla ściśle wytyczonej grupy pacjentek, ale wydaje się być obiecujący. Pozdrawiam, i życzę dużo uśmiechu

    cały wątek

  • 19-09-2017

    Dobry wieczór Przepraszam, że wtrącę się tutaj ze swoją historią, ale mam wrażenie że to najlepsze miejsce do tego. Niecały rok temu u mojej mamy zdiagnozowano hormonozależny nowotwór piersi. Wycięto 2 guzy oraz węzeł wartowniczy. Na początku wszystko szło świetnie, gwa guzy wycięto, brak przerzutów, komórki nowotworowe kończyły się przed granicą cięcia. Zastosowano radioterapię, Tamoxifen i wszystko miało być dobrze. Ale nie jest. Mamę coś tknęło i poszła na usg - 6 niewielkich zmian przerzutowych na wątrobie. Po kolejnych badaniach wiemy, że jest też kilka małych (poniżej 1 cm) guzków w płucach. Czekamy na scyntygrafię żeby dowiedzieć się, co z kośćmi, ponieważ podczas TK jamy brzusznej robionego po usg wygląd dwóch kręgów zwróciły uwagę lekarza. Jak pewnie każda z Was miewamy różne nastroje. Osobiście raz jestem przerażona, a innym razem małe rozmiary zmian u mamy i to, że fizycznie czuje się bardzo dobrze (gdyby nie przypadkowe usg pewnie dalej nic by nie wiedziała i żyłaby sobie całkiem normalnie) dodają mi otuchy, że jeszcze wszystko będzie dobrze. Szykujemy się psychicznie na chemię i dalsze leczenie, które zapowiedział na razie bardzo skrótowo lekarz. Wierzę w dobre zakończenia, lub chociażby z przekształcenie, jak Wy to tutaj nazywacie, gada, w chorobę przewlekłą. Dołączam do Waszej grupy wsparcia i jednocześnie też tego wsparcia oczekuję, bo momentami nie jest łatwo... Pozdrawiam Was wszystkie, życzę zdrowia, pozytywnej energii i siły

    cały wątek

  • 19-09-2017

    I ja się witam jako wspierająca córka swojej mamy, której przyszło się właśnie zmagać z przerzutami. Od jakiegoś czasu czytuję Amazonki, jest tutaj głównie super energia i wsparcie Widzę że wiele Pań dzielnie wspomaga inne, a te, które czują się gorzej, otrzymują tu super pomoc. Z chęcią dołączę. Dobry wieczór

    cały wątek