Avatar

Przebieg choroby

Witam moje drogie jestem tu nowa lecz czytam te wątki od dawna...w styczniu tamtego roku miałam operacje usuniecia piersi guz złosliwy G3..potem 6 wlewów AC co 3 tygodnie..no i miało byc pięknie...tylko lekarz powtarzał ze moze sie cos tam uaktywnic po 5 latach???!!!...ale nie myslałam o ty wtedy cieszyłam sie ze juz jestem po chemii ..zaczną mi rosnać włoski i niedługo wróce do pracy lecz....no i kontrola za 3 miesiace....szczescie moje trwało tylko 2,5 miesiąca ....przed kontrola zaczełam miec suchy kaszel trwał on ze 3 tyg....przyszedł dzienjazdy na kontrole pełna wigoru..maz załamany ..lecz ja mówiłam jest ok nic sie nie dzieje....poinformowałam swojego lekarza o tym kaszlu .wysłał mnie na przeswietlenie..tg wykazało liczne plamy na płucach...podejrzewano gruzlice jak to nieraz jest po chemii..skierowano mnie na tomograf...i jazda sie zaczeła....niestety tomograf wykazał przezuty do płuc liczne do 17mm i dodatkowo przerzut do watroby 68mmx56mm!!..od razu zostałam skierowana na chemie..od konca wrzesnia do kwietnia dostałam 29 chemii TAXOL ....przez ten okres nastapiła poprawa na watrobie bo teraz jest 30mmx20mm ...lecz pogorszyło sie na płucach wiec postanowili mi zmienic chemie na chemie w tabletkach XELODE ..na Taxou sie czułam dobrze wyniki co tydzien tez ładne..włoski sie przezadziły paznokcie się troche porozdwajały ogólnie ok ..własnie minał pierwszy tydzien przyjmowania Xelody i tez ok trzy dni tylko miałam spuchniete stopy..... a leczenie moje niestety okreslili paliatywne;/.....wiemy co to oznacza...lecz ja wierze ze dam rade z tym cholerstwem :hura:

Lekarze:

Piotr Wysocki